'Raz utraconego słuchu nie da się odzyskać'. Jak chronić słuch na długie lata

Młoda kobieta zakłada słuchawki, czytając książkę i przygotowując się do egzaminów w bibliotece szkolnej; wolne miejsce na tekst.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Data publikacji
Czas czytania: 7 min

Nie tylko starty rakiet czy koncerty deathmetalowe mogą prowadzić do utraty słuchu. Wiele codziennych czynności również może go stopniowo uszkadzać. Oto, co możesz zrobić, aby chronić swój słuch przez długie lata.

Jeśli zaniedbasz treningi, dzięki wysiłkowi i systematyczności możesz odbudować mięśnie w ciągu kilku miesięcy. Ale ze słuchem jest inaczej – tego nie da się wytrenować na nowo. „Raz utraconego słuchu nie da się odzyskać" – mówi Valerie Pavlovich Ruff, audiolożka i specjalistka od zaburzeń słuchu z Cleveland Clinic w stanie Ohio.

Choć od dawna wiadomo, że słuch pogarsza się wraz z wiekiem, audiolodzy coraz częściej obserwują oznaki jego uszkodzenia u coraz młodszych pacjentów – w tym nastolatków, a nawet dzieci poniżej 10. roku życia.

„Gdy jesteśmy młodzi, zwykle nie przykładamy wagi do ochrony słuchu" – mówi Jamie Bogle, audiolożka z Mayo Clinic w Arizonie. „Jednak skutki takich zaniedbań kumulują się z czasem i mogą dać o sobie znać dopiero po wielu latach."

I nie chodzi tylko o starty rakiet czy koncerty deathmetalowe – wiele pozornie zwyczajnych aktywności może mieć zaskakująco duży wpływ na stan naszego słuchu w przyszłości.

Jak działa słuch

Lekarz badający ucho pacjenta za pomocą otoskopu w szpitalu

Źródło zdjęcia, Getty Images

Za błoną bębenkową, głęboko w uchu wewnętrznym, znajduje się wypełniona płynem struktura zwana ślimakiem. Jest ona wyściełana tysiącami maleńkich komórek rzęsatych. Na szczycie każdej z nich znajduje się pęczek delikatnych włosków, a u podstawy neuron połączony z nerwem słuchowym, który przekazuje sygnały elektryczne do mózgu.

Gdy fale dźwiękowe docierają do ucha, te mikroskopijne włoski poruszają się niczym drzewa na wietrze. Ich ruch jest przekształcany w impulsy elektryczne, które mózg interpretuje jako dźwięki.

Zbyt długie narażenie na głośne dźwięki działa jak wichura – wygina lub łamie te delikatne włoski. I w przeciwieństwie do rzęs nie są one w stanie się odrodzić.

„Ludzkie ucho od dnia narodzin ma wszystkie komórki rzęsate, jakie kiedykolwiek będzie mieć," mówi Pavlovich Ruff. „Gdy te komórki zostaną utracone, szkoda jest trwała. Nie da się jej naprawić."

Naukowcy pracują nad terapiami genowymi, które mogłyby odtworzyć te maleńkie włoski, inspirując się zwierzętami, takimi jak danio pręgowany czy kury, u których komórki rzęsate regenerują się naturalnie. Do tego czasu jednak, jak podkreśla Pavlovich Ruff, najlepszą strategią jest profilaktyka – chronić słuch, który mamy.

„Muzyka na żywo jest zwykle nagłaśniana i zawsze jest za głośna," mówi Pavlovich Ruff. Wyjaśnia, że przy poziomie głośności panującym w wielu miejscach obciążenie ucha wewnętrznego może zacząć powodować uszkodzenia już po 10–15 minutach.

„Jeśli więc chcesz zostać na całym koncercie, powinieneś nosić zatyczki do uszu. Problem w tym, że piankowe zatyczki zniekształcają brzmienie muzyki."

Zamiast nich warto wybrać zatyczki typu *high fidelity*, które zmniejszają głośność bez zmiany charakteru dźwięku. „Całkiem dobre zatyczki tego typu można kupić za około 25 dolarów lub mniej," mówi Pavlovich Ruff. Z kolei prawdziwi pasjonaci muzyki mogą zdecydować się na indywidualnie dopasowane zatyczki dla muzyków, które kosztują około 175 dolarów i są dobierane przez audiologów.

To samo dotyczy wydarzeń sportowych, ponieważ stadiony często szczycą się poziomem hałasu generowanym przez kibiców. „Często widzę niemowlęta w ochronnikach słuchu na meczach, podczas gdy ich rodzice ich nie zakładają," mówi Pavlovich Ruff. „A co z waszym własnym słuchem? Czy nie chcielibyście słyszeć tego dziecka, gdy będzie już dorosłe?"

Dlaczego ochrona słuchu jest dziś tak ważna

Kobieta relaksująca się w łóżku, słuchająca muzyki w słuchawkach i przykryta kocem

Źródło zdjęcia, Getty Images

Mimo to większość z nas tylko od czasu do czasu chodzi na koncerty czy wydarzenia sportowe. Znacznie częściej mamy kontakt z głośną muzyką i dźwiękami za pośrednictwem słuchawek.

„U nastolatków i małych dzieci zaczynamy obserwować utratę słuchu spowodowaną zbyt długim słuchaniem głośnych dźwięków," mówi Pavlovich Ruff. Wspomina sześcioletnią pacjentkę, którą niedawno badała: choć rodzina nie zauważyła problemów ze słuchem, specjalistka dostrzegła oznaki uszkodzeń związanych z regularnym korzystaniem ze szkolnego laptopa ustawionego na maksymalną głośność.

Badanie przeprowadzone wśród dziewięciolatków w Szwecji wykazało niewielkie, ale statystycznie istotne różnice w słuchu między dziećmi regularnie używającymi słuchawek a tymi, które z nich nie korzystały. Naukowcy szacują, że nawet 1,35 miliarda osób poniżej 35. roku życia może być zagrożonych przedwczesną utratą słuchu z powodu ekspozycji na wzmocniony dźwięk i korzystania z urządzeń do odsłuchu osobistego.

Wiele urządzeń ogranicza głośność do bezpiecznych poziomów za pomocą specjalnych limiterów i – jak podkreśla Pavlovich Ruff – warto respektować te zabezpieczenia.

„Jeśli masz na sobie słuchawki i nadal możesz rozmawiać z osobą stojącą stosunkowo blisko, wszystko jest w porządku. Jeśli ktoś musi do ciebie krzyczeć albo w ogóle go nie słyszysz, dźwięk jest prawdopodobnie zbyt głośny," mówi.

Prace ogrodowe, majsterkowanie i podróże

Dziecko z zaciekawieniem wygląda przez okno jadącego samochodu. Za szybą widać drzewa i wiejski krajobraz. Słońce przenika do wnętrza pojazdu, tworząc efekt flary. Scena tchnie atmosferą wyczekiwania.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podkaszarka, dmuchawa do liści, kosiarka czy piła tarczowa używana podczas majsterkowania – prace ogrodowe i domowe mogą być zaskakująco głośne. W wielu miejscach w USA władze wymagają już zastępowania głośniejszych narzędzi spalinowych ich cichszymi odpowiednikami elektrycznymi.

Pavlovich Ruff i Bogle podkreślają, że podczas takich prac warto stosować ochronę słuchu – zatyczki do uszu, nauszniki ochronne lub oba te rozwiązania jednocześnie. Najlepiej wybierać ochronniki o najwyższym współczynniku tłumienia hałasu (NRR), jaki jesteśmy w stanie komfortowo nosić. Każdy punkt NRR obniża poziom dźwięku o około jeden decybel.

„Nauszniki są większe, zapewniają nieco lepszą ochronę przed hałasem i trudniej je niewłaściwie założyć," mówi Bogle.

Jeśli podczas głośnych prac chcemy słuchać muzyki lub podcastu, Bogle i Pavlovich Ruff zalecają korzystanie z nauszników wyposażonych w aktywną redukcję hałasu.

Wraz z poprawą pogody wiele osób ma ochotę opuścić szyby w samochodzie i wpuścić do środka świeże powietrze. O ile na spokojnych ulicach nie stanowi to problemu, Pavlovich Ruff ostrzega, że jazda z otwartym oknem na autostradzie może szkodzić słuchowi.

Szum wiatru jest głośniejszy, niż się wydaje. Audiolodzy obserwują jednostronne ubytki słuchu u osób, które regularnie jeżdżą z opuszczoną szybą. Problem dodatkowo pogłębia radio – aby usłyszeć muzykę ponad hałasem wiatru, instynktownie zwiększamy głośność.

„To podwójny cios dla słuchu," mówi Pavlovich Ruff.

Dodaje też, że motocykliści powinni zawsze używać zatyczek do uszu. Najlepiej wybierać modele typu high fidelity, które pozwalają słyszeć sygnały pojazdów uprzywilejowanych i inne odgłosy ruchu drogowego, a jednocześnie ograniczają hałas silnika.

Nadmierne używanie zatyczek do uszu

Zbliżenie na pływaka w niebieskim czepku, który w basenie zamierza włożyć zatyczkę do ucha.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu doszedłeś do wniosku, że powinieneś częściej chronić słuch, nie jesteś sam. Warto jednak pamiętać, że wkładanie czegokolwiek do kanału słuchowego wymaga ostrożności.

Ucho działa jak samoczyszczący się piekarnik. Woskowina nie tylko nawilża przewód słuchowy, ale także usuwa martwy naskórek i nagromadzone bakterie. Dzięki naturalnemu przesuwaniu się skóry oraz ruchom szczęki podczas mówienia i żucia woskowina stopniowo przemieszcza się od błony bębenkowej ku zewnętrznemu ujściu ucha, skąd jest wypłukiwana podczas mycia.

Wszystko, co wkładamy do ucha – patyczki higieniczne czy zatyczki – może ubijać woskowinę i przesuwać ją głębiej w stronę błony bębenkowej. Może to powodować swędzenie, uczucie zatkania lub ucisku, a z czasem prowadzić do pogorszenia słuchu. Nagromadzone bakterie i zatrzymana wilgoć zwiększają również ryzyko infekcji.

Jeśli podejrzewasz nadmiar woskowiny, najlepiej zwrócić się do lekarza lub audiologa, który bezpiecznie usunie zator. Dostępne są także bez recepty krople zmiękczające woskowinę, którą można następnie delikatnie wypłukać przy użyciu gruszki i ciepłej wody.

Pavlovich Ruff nie zaleca noszenia zatyczek do uszu każdej nocy ze względu na ryzyko gromadzenia się woskowiny i infekcji. Krótkotrwałe używanie – na przykład podczas pobytu w hałaśliwej okolicy lub nocnego lotu – jest jednak bezpieczne, o ile uszy mają w ciągu dnia możliwość naturalnego oczyszczania się.

Kiedy warto zbadać słuch pod kątem jego utraty?

Lekarz umieszcza mały aparat słuchowy w uchu młodej kobiety.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Załóżmy, że sumiennie używasz zatyczek do uszu, ale zaczynasz mieć trudności ze śledzeniem rozmów w głośnym otoczeniu. Skąd wiadomo, że nadszedł czas na badanie słuchu?

W wielu stanach USA bardzo skutecznie bada się małe dzieci pod kątem problemów ze słuchem już w szkołach – mówi Bogle. „Jednak gdy jesteśmy starsi, rzadko wykonuje się takie badania, dopóki sami nie zauważymy problemu."

Tradycyjnie zaleca się wykonanie badań przesiewowych słuchu przed 60. rokiem życia, jednak ubytek słuchu może wystąpić w każdym wieku. Pavlovich Ruff podkreśla, że także osoby trzydziestoletnie, a nawet młodsze, powinny zwrócić uwagę na sygnały ostrzegawcze, takie jak trudności ze zrozumieniem rozmowy w hałaśliwym otoczeniu.

„Zalecałabym wykonanie badania przy pierwszych oznakach jakichkolwiek trudności" – mówi Pavlovich Ruff. „Bardzo często utratę słuchu wywołaną hałasem poprzedzają szumy uszne, czyli dzwonienie w uszach. Jeśli więc byłeś narażony na głośny hałas i słyszysz dzwonienie w uszach, prawdopodobnie powinieneś zgłosić się na badanie słuchu."

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska