Kontrola, groźby, okaleczająca operacja: Moje życie w 'kulcie' Jeffreya Epsteina

- Autor, Chi Chi Izundu
- Autor, Olivia Davies
- Autor, Will Dahlgreen
- Stanowisko, BBC News Investigations
- Data publikacji
- Czas czytania: 11 min
W tygodniu po śmierci finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina Anya (nie używamy jej prawdziwego imienia) otworzyła drzwi swojego mieszkania w Nowym Jorku. Za drzwiami stał brat Epsteina Mark, który powiedział jej, że musi się wyprowadzić - mówi Anya.
Anya przez lata mieszkała w jednym z kilku mieszkań przy East 66th Street na Manhattanie, które Jeffrey Epstein wykorzystywał do zakwaterowania kobiet, które wykorzystywał seksualnie.
W jednej chwili straciła dom, ale uwolniła się od koszmaru. (Mark Epstein zaprzecza, jakoby wiedział o przestępstwach swojego brata.)
„Wciąż trudno mi pogodzić się z faktem, że przez lata byłam wykorzystywana," mówi Anya. „Nie byłaś przecież przykuta do drzwi ani nic takiego, prawda? Nie byłaś zamknięta w piwnicy. Te kajdany były mniej oczywiste, ale istniały."
Epstein, który zmarł w 2019 roku oczekując na postawienie zarzutów dotyczących handlu dziećmi w celach seksualnych, zwykł mówić, że jego działalność była „jak kult, a on był jego liderem", twierdzi Anya.
Przekazała BBC rzadką relację o życiu jednej z „asystentek" Epsteina, opisując, w jaki sposób finansista przez tak długi czas utrzymywał kontrolę nad wieloma swoimi ofiarami.
Asystentki stanowiły grupę kobiet – według szacunków Anyi zwykle było ich około tuzina – które były utrzymywane przez Epsteina, były dostępne na jego wezwanie przez całą dobę i były przez niego regularnie wykorzystywane seksualnie.
Anya mówi, że były wciągane za pomocą skomplikowanych oszustw i pustych obietnic pracy, po czym Epstein zaczynał przymusowo kontrolować niemal każdy aspekt ich życia, wykorzystując wszelkie słabości, które zdołał odkryć.
Twierdzi, że kontrolował ich finanse, dyktował z kim mogą się spotykać i psychicznie je poniżał. Obsesyjnie kontrolował ich ciała i - jak mówi Anya - zmusił ją do poddania się niepotrzebnej, okaleczającej operacji.
Relację Anyi potwierdza Sarah Kellen, inna była asystentka, która w bieżącym roku powiedziała Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów USA, że Epstein przedstawiał się jako wybawca asystentek.
„Był bardzo skuteczny w całkowitym niszczeniu twojej zdolności do podejmowania własnych decyzji i zachowania autonomii. I sprawiał, że stawałaś się od niego coraz bardziej zależna," powiedziała.
Istnieje przekonanie, że jedynie dzieci są podatne na tego rodzaju przymus, ale „również dorosły może zostać uwiedziony i zmanipulowany," mówi dr Tara Quinn-Cirillo, psycholożka kliniczna pracująca z ofiarami przymusowej kontroli. „Można być na to podatnym," dodaje.
'Kompletna ustawka'
Po tym, jak Jeffrey Epstein został skazany w 2008 roku za wykorzystywanie nastoletniej dziewczyny, którą zwabił do swoich posiadłości ofertą pracy jako masażystka, zmienił taktykę. Zaczął koncentrować się głównie na dorosłych kobietach, przeważnie z Rosji lub innych krajów Europy Wschodniej.
Anya mówi jednak, że zarówno ona jak i wiele innych rekrutowanych kobiet nadal wyglądały jak nastolatki, i pokazała BBC swoje zdjęcia z tamtego okresu.
Dorastała w Rosji wychodzącej z czasu rządów komunistycznych, z surowymi rodzicami, którzy wpajali jej, że „edukacja będzie kluczem do sukcesu". Możliwości były jednak ograniczone i, uzbrojona w dyplom, wyjechała z Rosji, aby pracować jako modelka.
Pracowała w Europie dla luksusowych marek, takich jak Fendi i Chanel. Miała przyjaciół, wsparcie i rodzinę, do której mogła wracać kiedy chciała.
Kiedy skończyła 20 lat znalazła się w orbicie Epsteina, gdy odwiedziła agencję w Paryżu i poznała łowcę talentów Daniela Siada. Pochwalił jej inteligencję – „co nie jest typowe w branży modelingowej", mówi Anya – i zaproponował przedstawienie jej swojemu znajomemu mającemu kontakty w świecie mody: Epsteinowi.

Źródło zdjęcia, US Department of Justice
Anya mówi, że często zastanawiała się, co by się stało, gdyby tego dnia nie weszła do agencji, ale dziś wierzy, że została celowo obrana za cel. „To była kompletna ustawka," mówi, opisując Siada jako „w istocie zawodowego handlarza ludźmi".
Nazwisko Siada pojawia się tysiące razy w aktach Epsteina – ogromnym zbiorze dokumentów dotyczącym finansisty opublikowanym przez rząd USA w styczniu. Prawnik Siada poinformował, że jego klient nie jest dostępny, aby udzielić komentarza, ale wcześniej zaprzeczał, jakoby wiedział o zagrożeniu, jakie stanowił Epstein.
Anya mówi, że po raz pierwszy spotkała Epsteina w jego rozległym, 18-pokojowym apartamencie w Paryżu, udekorowanym zdjęciami przedstawiającymi go z Billem Clintonem i innymi światowymi przywódcami. Jak twierdzi, czuła się swobodnie, ponieważ obecne były jeszcze dwie kobiety – jedna Rosjanka i druga, ówczesna partnerka Epsteina z Europy Wschodniej.
Epstein poprosił ją, by się rozebrała, aby mógł ocenić jej ciało pod kątem modelingu. Gdy stała w bieliźnie, powiedział jej, że „nie jest w formie", musi „zacząć ćwiczyć" i ocenił, że jest leniwa.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Tego typu komentarze były powszechne w branży modelingowej, mówi Anya, i uwierzyła jego zapewnieniom, że jeśli będzie ciężko pracować, przedstawi ją właściwym osobom.
Mówi, że pytał ją o rodzinę, zainteresowania, „co chciała osiągnąć w życiu, dlaczego zajmowała się modelingiem – wszystkie rzeczy, które były dla mnie ważne".
„W świecie mody nikt nie zadaje takich pytań," mówi. Kilka kobiet powiedziało BBC, że Epstein lubił uzyskiwać informacje o tym, co jest dla nich ważne, aby później wykorzystać je przeciwko nim.
Od razu odniósł się też do jej obaw. „Widzę, że jesteś inteligentna i podejrzliwa," wspomina jego słowa. „Ja nie chcę się z tobą przespać."
Jak mówi Anya, to sprawiło, że poczuła się jeszcze bezpieczniej. „Mówiłam sobie: Boże, ten człowiek jest niesamowity. Widzi mnie na wylot."
'Bardzo wyrafinowany proces manipulacji'
To był dopiero początek procesu manipulacji, który miał trwać wiele miesięcy, karmiąc Anyę pustymi obietnicami i długotrwałym oszustwem.
Przez niemal rok „religijnie" ćwiczyła, aby osiągnąć sylwetkę, jakiej oczekiwał Epstein. Lesley Groff, jego asystentka prowadząca kalendarz, wysyłała e-maile z prośbami o informacje o postępach, a Epstein naciskał na przesyłanie zdjęć i mówił jej, żeby nie była „nieśmiała", gdy domagał się nagich fotografii.
Ostatecznie, jak twierdzi Anya, zorganizował jej spotkanie z Faith Kates, współzałożycielką agencji Next Management. Spotkanie trwało mniej niż 30 minut, a Anyi powiedziano, że Epstein poinformuje ją o rezultacie.
Według Anyi przekazał jej później, że Next nie chce jej zatrudnić, ponieważ „nie jest wystarczająco dobra na nowojorski rynek", dodając, że „nie jest w formie".

Źródło zdjęcia, Getty Images
Anya mówi, że była załamana. Epstein polecił jej przyjechać do Palm Beach na Florydzie, gdzie odbywał karę w systemie umożliwiającym opuszczanie zakładu karnego w ciągu dnia. Twierdził, że został skazany dlatego, że jedna z dziewczyn oszukała go używając fałszywego dokumentu tożsamości.
Aby się z nim spotkać, Anya musiała wpisać się do rejestru prowadzonego przez umundurowanego policjanta. Epstein zaprowadził ją do tylnego pomieszczenia, gdzie po raz pierwszy dopuścił się wobec niej napaści seksualnej. Co najmniej dwie inne kobiety również twierdziły, że wykorzystywał je seksualnie podczas odbywania kary.
Po napaści wyprowadził ją z pomieszczenia i zaczął żartować z innymi asystentkami, że Anya jest „taka nieśmiała". Jak mówi, wszystkie się z niej śmiały, a ich reakcja sprawiła, że obwiniła samą siebie.
„Pomyślałam, że może tak naprawdę nic złego się nie wydarzyło. Może to moja reakcja była niewłaściwa. Może to moje rosyjskie wychowanie, może surowość moich rodziców, ale coś jest nie tak ze mną, a nie z nim."
Dopiero po publikacji akt Epsteina, jak twierdzi, zrozumiała, co naprawdę się wydarzyło. Z e-maili wynikało, że mimo osobistego spotkania z Faith Kates, szefowa agencji w rzeczywistości odrzuciła ją już rok wcześniej.
Anya mówi, że zrozumiała, iż przez wiele miesięcy była zwodzona przez Epsteina i od początku skazana na porażkę dzięki „bardzo wyrafinowanemu procesowi manipulacji". Następnie – gdy była bezbronna, odizolowana i daleko od domu – Epstein zaatakował.
Typ powolnego, stopniowego uwodzenia i manipulacji, który opisuje Anya, ma na celu niedopuszczenie do uruchomienia się u ofiary poczucia zagrożenia – „tak jak bombowce stealth projektuje się tak, by pozostawały niewykryte przez radar," mówi psycholożka Quinn-Cirillo.
Prawnik Faith Kates powiedział nam w oświadczeniu, że wszelkie twierdzenia, jakoby jego klientka miała jakąkolwiek wiedzę o domniemanym procederze handlu ludźmi prowadzonym przez Epsteina lub była w niego zaangażowana są fałszywe i oszczercze. Dodał, że sugestia, iż Epstein miał przekazać Anyi decyzję agencji, była „nietypowa… nieprawdziawa i niepotwierdzona".
Według oświadczenia agencja samodzielnie podejmowała decyzje dotyczące przyjmowania modelek i nie zwracała się do Epsteina o akceptację takich decyzji. „Oczywiście nie ma nic niezwykłego w tym, że potencjalna modelka jest rozważana i odrzucana przez agencję modelingową, nawet więcej niż raz," dodano.
Firma Next Management oświadczyła, że nie miała żadnych relacji z Epsteinem, a domniemane działania Kates były „wyłącznie jej własnymi".
'Przyjdź pracować dla mnie'
Epstein nadal roztaczał przed Anyą perspektywę kariery modelki, przedstawiając ją Jean-Lucowi Brunelowi, założycielowi agencji MC2. Nie powiedział jej, że był jednym z finansowych sponsorów firmy. (MC2 zamknęła swoje biura w Miami i Nowym Jorku, a założyciel jedynego pozostałego oddziału w Izraelu twierdził wcześniej, że nie miał żadnych relacji z Epsteinem).
Jak mówi Anya, z agencji pochodziło „prawie zero" zleceń. Zamiast tego agent informował ją, że jedzie do Palm Beach na „bezpośrednie zlecenie". Nie była to jednak praca modelki, ale kolejne nadużycia ze strony Epsteina.
Po pewnym czasie Epstein powiedział jej, że jej kariera modelki nie układa się pomyślnie i że branża już nie ma przyszłości. Anya wspomina jego słowa: „Przyjdź pracować dla mnie, nauczę cię prawdziwego biznesu. Będziesz podróżować, poznasz ważnych ludzi na całym świecie."

Źródło zdjęcia, Miami Herald via Getty News
Praca jako asystentka Epsteina nie była jednak tym, czego Anya się spodziewała. Mówi, że nie nauczył jej niczego o biznesie.
Zamiast tego większość czasu spędzała, czekając, aż zleci jej jakieś zadanie, podczas gdy on jednocześnie wypominał jej, że siedzi bezczynnie. Czasami przydzielał jej proste obowiązki: odbieranie telefonów, kierowanie gości do sali spotkań lub zapowiadanie odwiedzających.
Mimo to, jak twierdzi Anya, asystentki pozostawały pod telefonem 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Pewnego razu wyszła na lunch, by spotkać się z kimś, a Epstein „wpadł w szał", wielokrotnie do niej dzwoniąc i nalegając, że nigdy nie może opuszczać domu bez jego zgody.
Anya była całkowicie zależna od Epsteina. Jeśli chorowała i potrzebowała opieki medycznej, mówi, że odpowiadał: „Ja jestem twoim ubezpieczeniem zdrowotnym."
Nie miała konta bankowego ani odpowiednich dokumentów pozwalających wynająć własne mieszkanie, ale mimo to – jak twierdzi – Epstein kilkakrotnie wyrzucał ją z mieszkania na Manhattanie, mówiąc jej, by „sama poradziła sobie z tym, gdzie będzie mieszkać". Mówi, że były to silne mechanizmy kontroli.
- Jeśli dotknął cię którykolwiek z problemów poruszanych w tym tekście, takich jak wykorzystywanie seksualne i przemoc seksualna, informacje oraz wsparcie - w języku angielskim - są dostępne za pośrednictwem BBC Action Line
Epstein zaczął wypłacać Anyi niewielką pensję dopiero po latach, ponieważ wymagała tego jej wiza. Często powtarzał: „Nie martw się, zawsze będę cię utrzymywał." Jak mówi Anya, w tym okresie wykorzystywanie seksualne miało miejsce regularnie.
Sarah Kellen przedstawiła amerykańskim ustawodawcom podobny obraz sytuacji: „Nie miałam pieniędzy, rodziny, wykształcenia ani poczucia, że zasługuję na coś lepszego." Jednocześnie Epstein demonstrował jej swoją władzę i kontakty. „Jeffrey zadbał o to, bym wiedziała, że sprzeciwienie się mu będzie kosztowało mnie życie," powiedziała.
'Nigdy nie wystąpisz przeciwko mnie'
Pewnego razu jedna z asystentek uciekła, wspomina Anya. Jak mówi, kobieta zadzwoniła do niej podczas ucieczki, co wzbudziło w Anyi obawę, że Epstein odkryje ich kontakt, ponieważ telefony należały do niego i monitorował ich rozmowy.
Anya twierdzi, że Epstein zatrudnił prywatnego detektywa, aby odszukać zaginioną asystentkę. Pokazał jej e-mail zawierający wyliczenie kosztów, które – według niego – kobieta była mu winna: łącznie 700 tysięcy dolarów (ok. 2,7 mln zł). Anya mówi, że przekaz był jasny: jeśli odejdziesz, będziesz mi winna pieniądze, a ja cię odnajdę, by je odzyskać.
Nie było to jedyne narzędzie nacisku, jakie stosował wobec kobiet. Według Anyi gromadził również kompromitujące materiały i mimochodem przypominał jej, że posiada jej nagie zdjęcia.
Przy jednej okazji, jak twierdzi, zebrał swoje asystentki na sesję zdjęciową. Zachęcał je, by zdjęły górne części garderoby i radośnie tańczyły, podkreślając, że wszystko jest filmowane. Anya wspomina, że powiedział: „W ten sposób wiem, że nigdy nie wystąpicie przeciwko mnie", sugerując, że trudno byłoby im twierdzić, iż nie wyraziły zgody, nagranie zostało ujawnione. „To była jego biblioteka dowodów," mówi.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Finansista kazał też swoim asystentkom pisać do siebie e-maile, które nazywały „listami wdzięczności", pełne pochwał pod adresem swojego prześladowcy. „Tak bardzo bałam się, że nie dziękuję mu wystarczająco często," mówi Anya.
„Myślę, że częściowo te listy wdzięczności były kolejnym mechanizmem, dzięki któremu mógł powiedzieć: jak możesz wystąpić przeciwko mnie, skoro cały czas mi dziękujesz?"
Epstein skłócał również asystentki między sobą. Jak mówi Anya, dawał jej do zrozumienia, że inna kobieta jest na nią „wściekła", bo jest „bezużyteczna i leniwa", ale jednocześnie zapewniał, że ją „wspiera" jako jej „największy sprzymierzeniec". W ten sposób uniemożliwiał kobietom budowanie prawdziwych relacji, co ułatwiało mu sprawowanie kontroli.
Podczas rozmowy z nami Anya podnosi bluzkę, odsłaniając kilka blizn na brzuchu. Następnie pokazuje stare zdjęcia z sesji modelingowych, na których widać niewielki tatuaż, który miała od czasów nastoletnich.
Epstein chciał, by go usunęła, i – jak wspomina – do jego domu przyjechał lekarz. Nie chciał jednak leczenia laserowego, ponieważ trwałoby zbyt długo, więc zaproponował, by lekarz po prostu wyciął fragment skóry z tatuażem. „Tylko ja mogłem coś takiego wymyślić," wspomina jego słowa.
Mówi, że poddała się operacji, po której pozostały blizny. Rok później nalegał na powtórzenie zabiegu, ponieważ nie podobał mu się rezultat.
'Ekosystem nadużyć'
„Najbardziej wstydliwą" częścią jej życia u Epsteina była konieczność rekrutowania innych kobiet, mówi Anya ze łzami w oczach.
Jak twierdzi, każda asystentka musiała przyprowadzić przynajmniej jedną kolejną.
Epstein mówił im, by rekrutowały młode kobiety podobne do niej.
„Jedna czy dziesięć – tak czy inaczej jesteś już współwinna."
Anya mówi, że chce teraz zabrać głos, aby pomóc ludziom zrozumieć, w jaki sposób kobiety wpadały w pułapkę zastawioną przez Epsteina, oraz wyjaśnić, że jego działalność obejmowała handel dorosłymi kobietami takimi jak ona, a nie tylko dziećmi.
„Zbudował cały ten ekosystem nadużyć, który mu służył," mówi. „Kiedy ludzie tacy jak Bill Gates przychodzą do jego domu na kolację i podają mu rękę, myślisz sobie: kim ja jestem, żeby to kwestionować? Kim jestem, żeby się odzywać? To legitymizowało nadużycia."
Zarówno Anya jak i Sarah Kellen otrzymały później odszkodowanie z Funduszu Rekompensat dla Ofiar Epsteina, który został utworzony w celu zapewnienia wsparcia finansowego osobom, które były wykorzystywane, i wymaga przedstawienia dowodów potwierdzających nadużycia.
„Kiedy żył, nie mówiłam o tym nikomu," mówi Anya. Ma teraz nadzieję, że jej głos pomoże choć jednej kobiecie wydostać się z przemocowego związku.
„Nie jestem w żaden sposób wyjątkowa" – mówi. „Po prostu jakoś znalazłam w sobie siłę, by wytrwać i przetrwać. Jeśli ja mogłam to zrobić, ty też możesz."
- Jeżeli posiadasz informacje dotyczące tego tematu i chcesz się nimi podzielić, prosimy o kontakt mailowy epsteininvestigation@bbc.co.uk
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis










